Bragadin
-
Kiedyś, gdy fascynował mnie Casanova, marzyłem o tym, by wybrać się do Wenecji i – dobrym zwyczajem z dziewiętnastego wieku – pozostać tam miesiąc, a najlepiej dwa albo cztery, wędrując w poszukiwaniu cieni Bragadina, Marii Eleonory, kardynała de Bernis, Henrietty czy samego Giacomo zmierzającego ku Ponte dei Sospiri w jego pudrowanej peruce, jedwabnych bryczesach, w