Goethe
-
Goethego uwaga o Włochach, pochodząca zapewne z jego „Podróży włoskiej”, a więc z końca osiemnastego wieku: Przekonałem się, że lud tutejszy przejawia żywą i pomysłową przedsiębiorczość nie po to, by się bogacić, lecz by żyć beztrosko. Niewiele jest nacji o których, może poza Grekami, dałoby się powiedzieć podobne słowa. Z całą pewnością nie dałoby się tego
-
Constantin Noica: Człowiek zły czyni o wiele więcej dobra niż dobry. I niemal identyczna myśl u Goethego w „Fauście”: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro. Dobro jest statyczne, nie odkształca rzeczywistości. Zło jest dynamiczne, prowokuje działanie i przemiany, które – choć często powodują zło – czynią też
-
Być może najlepszym opisem zła (nie definicją, lecz właśnie opisem) są słowa, którymi przedstawia się Mefistofeles: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro. Myślę, że jeszcze celniejsza byłaby trawestacja tych słów: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce, a jakże często sprawia dobro.
-
W 1790 roku Goethe odbył podróż po Polsce. Odniósł podobno „niekorzystne wrażenie”, jak wynika z notek z tej podróży, opublikowanych dopiero w 1884. Co do uwag o miejscowej ludności Goethe zalecał wprowadzenie języka niemieckiego w Polsce celem podniesienia kultury klas niższych. Jakby język niemiecki, ta gra raszplem na zardzewiałej pile, mógł „podnieść” jakąkolwiek kulturę i dyskretnie
-
Eurypides w Aeolusie, piąty wiek przed naszą erą: Nie mogą być rozdzielone dobro i zło/lecz istnieje więź między nimi, tak by korzyść przynieść. W. Goethe w Fauście, dziewiętnasty wiek: Jestem tej siły cząstką drobną /co zawsze złego chce/ i zawsze czyni dobro.
-
Przez wiele lat wmawiano nam i wciąż próbuje się nam wmówić, że nie Niemcy, lecz faszyści. Bo Niemcy byli i są niewinni. To faszyści, naziści, hitlerowcy, a ci nie byli przecież Niemcami. Nie bardzo jakoś wiadomo, kim byli, ale nie byli Niemcami, bo Niemcy to Goethe i Bach, Beethoven i Kant, ale nie Goebbels czy
-
Wyobraźmy sobie, że można zdobyć szczyt bez wspinaczki. Wyobraźmy sobie, że nie musimy w trudzie i wysiłku pokonywać niebezpiecznych ścian, że nie musimy walczyć ze zmęczeniem, wyczerpaniem, słabością, że nie narażamy się na mordercze zimno, odmrożenia, niewygody, że przenosimy się na szczyt tak, jak przenosimy się na ostatnie piętro jakiegoś wieżowca – rodzajem szybkiej i