Marai
-
Demetriusz z Phaleronu, uczeń Arystotelesa i Teofrasta z Eresos, filozof, retor, pisarz i polityk, który rządził w Atenach – wspierany przez macedoński garnizon stacjonujący w Pireusie – jako namiestnik macedońskiego władcy Kassandra. Jego niewątpliwą zasługą była kodyfikacja ustaw ateńskich, co niektórym dało asumpt do nazywania go trzecim prawodawcą Aten, po Tezeuszu i Solonie. Demetriusz występował
-
Màrai. 5 i ostatni tomów jego Dzienników. Jest to wspaniała, panoramiczna powieść, fascynująca i uczciwa relacja o losach ludzi wpisanych w burzliwy pejzaż XX wieku. W żadnym razie nie są to „Dzienniki” w takim sensie w jakim zwykle to słowo pojmujemy. To powieść, jestem przekonany, że jedna z najlepszych powieści XX wieku, choć był to
-
S. Màrai o Schöpflingu: Wiedział, że w obłędnym chaosie życia poza dobrze zbudowanym zdaniem nie ma innej ucieczki: reszta to blaga lub bełkot.
-
Żaden polski pisarz nigdy nie dokonał tak precyzyjnej i bezkompromisowej wiwisekcji komunizmu jak Màrai w „Ziemia! Ziemia!”. Watt czy Miłosz to egzegeci komunizmu – są w gruncie rzeczy zafascynowani komunizmem, a głównie swoją z nim przygodą. Bliżej Màrai są Czapski i Herling-Grudziński.
-
Sàndor Màrai: A. Lincolnowi polecono jakiegoś człowieka. „Nie podoba mi się jego twarz” – powiedział prezydent. I kiedy polecający oburzył się i zaczął dowodzić, że „nikt nie może nic poradzić na to, jaką ma twarz” Lincoln wzruszył ramionami i odparł: „Po czterdziestce każdy odpowiada za swoją twarz”. To prawda. Nie ma usprawiedliwienia.
-
Jego twórczość jest solidna w absolutnie najlepszym tego słowa znaczeniu. Zawsze wie o czym pisze i pisze to dobrze. Można mieć do niego pełne zaufanie. Màrai jest solidny. Nie tylko w twórczości, zresztą. Kiedy postanowił odejść z życia popełniając samobójstwo, zapisał się wcześniej na kurs strzelania. Niczego nie pozostawił w kapryśnych łapkach przypadku, żadnej fuszerki,
-
Sandor Márai starannie przygotował swój koniec. Zawczasu kupił rewolwer, ukończył kurs obchodzenia się z bronią, od znajomego lekarza, sugerując scenę samobójstwa nad którą pracuje w powieści, wydobył zasady skuteczności w użyciu broni. Ostatnie zdanie jego Dzienników, z 15 stycznia 1989 roku, brzmi: „Czekam na wezwanie, nie ponaglam, ale i nie ociągam się. Już pora”. Popełnił
-
Frèdèric Gros „Filozofia chodzenia”. Krótkie, interesujące eseje o przypadłości bardzo pospolitej wśród twórców – samotne spacery, wędrówki. Nietzsche był piechurem niezmordowanym, Rimbaud to „człowiek o podeszwach z wiatru”, jak określał go Verlaine, Rousseau twierdził, że chodzić, wędrować znaczy żyć, że najsprawniej myśli, gdy chodzi, Thoreau, autor „Sztuki chodzenia”, człowiek, który przemierzył Stany, Genet, Nerval, Màrai,
-
Sandor Marai: „Rzym jest jedną z najważniejszych prywatnych spraw ludzkości”.