Miller
-
Henry Miller w „Kolosie z Maroussi”, jego z całą pewnością najlepszej książce, napisał, że moglibyśmy uczynić wielki krok naprzód, gdybyśmy potrafili obejść się bez gazet i mediów, bowiem ich naczelnym zadaniem jest rozsiewanie kłamstwa, nienawiści, zawiści, chciwości, podejrzliwości, strachu i złości. „Brak gazet, brak wiadomości o tym, co ludzie robią w różnych częściach świata, aby
-
Poznają się w 1935. W 1937 L. Durrell z żoną Nancy pojawiają się w Paryżu. Dom przy villa Seurat w Paryżu. Durrellowie wynajmują mieszkanie przy rue Gazan 21. Anais. Inni. Córka Penelepe. Wizyta Millera na Korfu. Potem Grecja. Ateny. Jorgos Katsimbalis, Stefanides, Seferis. Rezultatem jest znakomity Kolos z Maroussi. Mieszkaliśmy w Maroussi. Spokojne, nieco senne.
-
Notatka w prasie internetowej. Księgozbiór i archiwum zmarłego w 2016 roku Umberto Eco zostanie przekazany na 90 lat uniwersytetowi w Bolonii, gdzie pracował, a cenna kolekcja starodruków trafi do biblioteki Braidense w Mediolanie. Kolekcja liczy około 30 tysięcy tomów. Na mocy tej decyzji podzielono je między Mediolan, gdzie pisarz mieszkał niedaleko biblioteki Braidense, a jego
-
H. Miller w liście do L. Durrella: Kiedy jednak widzę prowincję, wieśniaków, degeneratów, umysłową pustynię, kiedy widzę krowy, owce, drzewa, które są mi całkowicie obojętne, wpadam w panikę. Mogę żyć w otoczeniu skał i piasku, ale nie obok okiełznanej Natury. Sam zaczynam czuć się jak krowa. Nie potrzebuję przestrzeni ani świeżego oddechu.
-
Lawrence Durrell – Henry Miller „Listy 1935–1980”. Nasza epoka nie pozostawi po sobie takich świadectw. Nie piszemy już listów. Sztuka epistolograficzna kurczy się jak cień w południe i odchodzi w zapomnienie. Skrzynki pocztowe przestają być potrzebne, powoli znikają z ulic naszych miast. Kto jeszcze kupuje papier listowy? Kto jeszcze pamięta, jak zacząć list i jak
-
Lawrence Durrel („Kwartet aleksandryjski”) w liście do Henry Millera: Komunizm jest o wiele gorszy niż sobie wyobrażasz: to systematyczne, moralne i duchowe wyniszczanie narodu wszelkimi dostępnymi środkami. Niby jest to „tworzenie prawd na potrzeby chwili”, lecz kiedy jesteś na miejscu, włosy stają dęba. A do tego zmowa i poparcie pławiących się w samozadowoleniu intelektualistów! Płaci