Mythos
-
Nigdy w Grecji nie udało mi się otrzymać na talerzu w restauracji kawałka mięsa w całości. Po raz pierwszy, przed wielu laty, zwróciłem na to uwagę w pięknym Loutro. Dotarliśmy tam późnym popołudniem promem z Hora Sfakion, byliśmy głodni, zwabił nas zapach mięsa, pieczonego na ruszcie, ustawionym na brzegu morza, przed portową tawerną. Na rusztowinie
-
Po raz pierwszy zachwyciłem się tym serem w Naxos. Wracaliśmy z Apollonas, niewielka wieś na trasie, przytulna restauracja pod olbrzymim platanem. Tam zaserwowano nam talerz z serami, między nimi graviera. Byłem przekonany, że jest to „etnicznie” grecki ser i nawet jego nazwa, choć przywołująca na myśl słowo gruyère, nie zdołała rozbudzić moich podejrzeń. W rok później
-
Zastanawiałem się w czasie moich tegorocznych greckich wakacji, czy dałbym radę tam pisać. Mimo połowy września temperatura ani jednego dnia nie spadła poniżej trzydziestu stopni. Było słonecznie, w pochmurniejsze dni szalenie parno. Dało się leżeć na plaży, prowadzić samochód, pić zimne Mythos albo raki melo w nadbrzeżnej knajpie, zdobyliśmy się nawet na wędrowkę po górach,