Kiedy warto pisać

Kiedyś chciałem być dziennikarzem. I przez pewien czas byłem nim. Dzisiaj rozumiem, że nie było to zajęcie dla mnie. To zawsze mniej czy bardziej jałowe komentowanie wydarzeń czy zjawisk, ta nieustanna pogoń za szarobrudną codziennością czy za jeszcze brudniejszą sensacją … I ta regularność, regularność zniechęcająca i zabójcza. A co wtedy, jeśli właśnie masz dzień czy nawet dnie i tygodnie, kiedy wcale nie chce ci się pisać, kiedy pisanie ciąży i męczy, wydaje się być czynnością absurdalną, zbyteczną i ponad twoje siły? Pisać, pisać. Przymus pisania, gdy się jest dziennikarzem. Nie, słowami warto zajmować się tylko wówczas, gdy rozsadzają nas od środka, gdy domagają się istnienia, gdy czujemy, że możemy nie spać i nie jeść, ale musimy pisać. W żadnym innym razie.