Sześciu Anglików, Francuz i Belg – orkiestra z „Titanica”. Grali w dwóch składach, jako kwintet oraz tercet, a na czele tej niewielkiej orkiestry stał Wallace Hartley. Gdy kapitan statku poprosił ich, by grając pomogli w utrzymaniu spokoju wśród pasażerów, bez wahania rozpoczęli swój ostatni koncert. Miało to miejsce na kilka minut przed północą, 14 kwietnia 1912 roku, i po raz pierwszy grali w pełnym składzie. Przemieszczali się wielokrotnie, w takt jak woda, wdzierając się do wnętrza statku, pochłaniała kolejne pokłady. Pod mroźnym i gwieździstym niebem północnego Atlantyku grali z początku wesołe, jazzowe rytmy, a utworem, który zamknął ich tragiczny koncert – zanim przechył uniemożliwił im utrzymanie instrumentów – był prawdopodobnie protestancki hymn „Być bliżej Ciebie chcę„. Słowa pieśni, inspirowanej snem Jakuba z Księgi Rodzaju, mówią o tym, że ludzka dusza dopiero w Domu Ojca, czyli po śmierci znajdzie pełnię szczęścia i spokoju. Melodia urwała się podobno dopiero w tym momencie, gdy skrzypce i altówki muzyków znikły w lodowatych wodach oceanu.
Co za wspaniały w swej grozie, epicki obraz! Myślę, że wyraża się w nim cała wielkość dawnej Europy. Wielkość z której nie zostało dzisiaj ani cienia …