Patriotism is the last refuge of a scoundrel (patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaka) – miał podobno powiedzieć Samuel Johnson, a jego biograf, James Boswell, podaje nawet datę narodzin tej słynnej sentencji, 7 stycznia 1775 roku. Tylko idiota może sądzić, że Johnson, człowiek o przekonaniach ultrakonserwatywnych, chciał w ten sposób potępić patriotyzm. Z całą pewnością nie. Natomiast chciał na pewno zwrócić uwagę na mało patriotyczne motywy działania różnych gorliwych „patriotów”, bowiem patriotyzm jest rzeczywiście wygodnym parawanem za którym doskonale ukryje się wszelkiego rodzaju podłość i małość. Jak bowiem zakwestionować kogoś, kto twierdzi, że działa z pobudek patriotycznych? Jak zakwestionować patriotę? Jak podważyć uczucie, które wydaje się być tak szlachetne i bezinteresowne? Jak to uczynić? Milczymy nawet wtedy, gdy wiemy, że powołuje się na nie ostatnia miernota i nicość, która nie mając najmniejszych powodów do dumy z samej siebie identyfikuje się z czymś, co istnieje poza nią, z jakiś klubem sportowym, partią polityczną, sektą czy innym błazeństwem, czymś, co z prawdziwym patriotyzmem nie ma nic wspólnego. Łajdacy często przebierają się za patriotów, bowiem w tym przebraniu mogą czuć się bezpieczni. Stary Johnson miał więc do pewnego stopnia rację, ale patriotyzm jest przede wszystkim najbezpieczniejszym schronieniem łajdaka – w tym przebraniu może działać długo i bezkarnie.