Kot raz jeszcze

Dzisiaj kot zmaterializował się nagle. Nigdy nie widziałem w tym domu kota, ani razu przez ostatnie bez mała dwadzieścia lat. A dzisiaj czekał pod drzwiami. Prawdziwy szarobury kot, zadbany i ładny, i natychmiast wbieg do mieszkania, a ja, oniemiały, nie zdążyłem nawet zareagować. Przemierzył pokój, potem skierował się znów do przedpokoju, zignorował jednak  drzwi otwarte na klatkę schodową, wybrał kuchnię, obieg ją, zatrzymał się na moment przy oknie, uroczo i zabawnie wspinając się na kaloryfer i po chwili był już w kolejnym pokoju, zapoznając się  z nim w taki sam sposób. Pozostawiony na klatce schodowej, zniknął.