Polityczny motłoch i subretki

Polityczny motłoch i subretki. Jak to się stało i kiedy, że każdy polityczny kurdupel, każda polityczna miernota, cały polityczny neuston kałużowy, wszystkie nartniki, pluskwiaki różnoskrzydłe, wiciowce, pełzaki czy wrotki bezkręgowe roszczą sobie pretensje do bycia mężami stanu typu Churchill? Jak to się stało, że bez zmrużenia oka cytujemy najbardziej śmierdzące polityczne pierdnięcia, a na dodatek rozpowszechniamy je i komentujemy? Jak to się stało i kiedy, że wszelkiej maści subretki, cyrkówki, córy Melpomeny, komediantki i dziwki, wszelkie madonny i lady zgagi, które muszą rozebrać się, by śpiewać, zaczęły uchodzić za wyrocznie w dziedzinie polityki, moralności, swobód obywatelskich, wolności czy mody? Kiedy uznaliśmy, że takie figury mogą nas reprezentować, narzucać nam, co mamy nosić, na kogo mamy głosować i co mamy myśleć?