Zwyczaj pisania na murach miał swoje początki już w czasach starożytnych. Antyczne źródła informują, że po słynnej bitwe pod Cheroneją na budynkach Aten pojawiły się liczne napisy ośmieszające Filipa II i Macedończyków. W starożytnym Rzymie nagminnie pojawiały się też napisy ośmieszające lub krytykujące niektórych polityków, cezarów, czy wyrażające swoje uwielbienie dla sportowców, heter i innych celebrytów. Dzisiaj nazywa się to bardzo inteligentnie: graffiti. Dzieli się na style-writing, tagowanie, scratching, wydrapowanie. Początki graffiti w dzisiejszym tego słowa znaczeniu sięgają przełomu lat 60. i 70. XX wieku, kiedy to popularne stały się tzw. tagi – wykonane flamastrem lub farbą stylizowane zapisy imion czy pseudonimów młodych ludzi, którzy w ten sposób znakowali teren. Farby w sprayu sprawiły, że napisy stały się większe, bardziej kolorowe i łatwiejsze do zauważenia. To właśnie tego typu formy stanowią graffiti w ścisłym znaczeniu.
Znaczenie terenu przez psy w obcym miejscu służy z reguły „oswojeniu” takiego miejsca. Pies, zostawiając swój ślad zapachowy, daje znać innym – „tu byłem”. Zwykle dzieje się to wtedy, gdy zwierzę wchodzi do obcego pomieszczenia, które stara się poznać i zaznaczyć jako bezpieczne. Jeśli zwierzak znaczy własny dom, w pobliżu może znajdować się suczka w okresie rui lub samiec, który ma skłonność do dominacji. Mówiąc prościej – pies nieustannie znaczy swoje terytorium, którym usiłuje rządzić. Czy przygłupy wypisujące swoje inicjały na murach naszych domów robią coś innego? Nie. Jest to obszczywanie swego terytorium.