E. Cioran, „Zeszyty 1957-1972”: Wczoraj w szpitalu przez dwie długie godziny czekałem na swoją kolej. Obok mnie pytlowały dwie stare kobiety. Te szkaradne trajkoty też chcą żyć, upierają się, by trwać, chociaż ich egzystencja nikomu nie jest potrzebna i nie ma żadnego sensu. Nie do wiary, że Raskolnikow po swym zbawiennym uczynku ugrzązł, co prawda nie w wyrzutach sumienia, lecz w jakimś niepokoju i pomieszaniu.