Miara upadku

To, co niewątpliwie zmieniło się w pejzażu miejskim to mnogość aptek. Jeszcze przed dwudziestu laty w centrum M. istniały, o ile dobrze pamiętam, zaledwie dwie. I nie było w nich tłoku. Dzisiaj rozpleniły się niepomiernie, są już niemal na każdej ulicy, na niektórych, w bardzo bliskim sąsiedztwie, dwie lub trzy. To interesujące, zwłaszcza, że ilość mieszkańców  M. nie wzrosła w tym czasie aż tak drastycznie. I podobno jesteśmy coraz zdrowsi jako społeczeństwo … A może ta zawrotna ilość aptek jest po prostu miarą naszego upadku?