Fernando Pessoa: Tak, miniemy wszyscy, minie wszystko. Nic nie zostanie z tego, który miał uczucia i rękawiczki, z tego, który mówił o śmierci i o lokalnej polityce. Tak jak to samo światło rozjaśnia twarze świętych i getry przechodnów, podobnie ten sam brak światła porzuci w ciemności to nic, które zostanie po świętych i właścicielach getrów. W wielkim zawirowaniu, które obraca bezwładnym światem jak suchymi liśćmi, królestwa są tyle samo warte co ubrania krawcowych, a kędziory jasnowłosych dzieci wirują w tym samym śmiertelnym kręgu co cesarskie berła. Wszystko jest niczym, a w przedsionku Niewidzialnego, za którego otwartymi drzwiami widać tylko zamknięte drzwi, tańczą, jak słudzy wiatru, który obraca nimi bez udziału rąk, wszystkie rzeczy małe i duże, które uformowały dla nas i w nas wyczuwalny system wszechświata. Wszystko jest mieszaniną cienia i pyłu i nie słychać żadnego odgłosu poza tym, jaki wydaje zrywający się lub pędzący wiatr, ani nie ma żadnej ciszy poza ciszą tego, co wiatr porzuci.
Pewnego dnia, po ostatecznym poznaniu rzeczy, otworzą się drugie drzwi i wszystko, czym byliśmy – śmieci gwiazd i dusz – zostanie wymiecione na zewnątrz, żeby to, co zostało, mogło się zacząć od nowa.