Największym przegranym naszych czasów jest … telefon. Jeszcze pół wieku temu był niekwestionowanym symbolem statusu. Używano go z respektem i wyłącznie w ważnych sprawach. Jego dźwięk zawsze zapowiadał jakieś wydarzenie, przynosił jakąś nowinę, choć czasem brzmiał złowieszczo. Cieszył się szczególną pozycją. Dzisiaj telefon jest wszędzie, posiada go każdy, spełnia dziesiątki różnych funkcji, ale jego popularność sprowadziła go do poziomu zwykłego gadżetu. Używają go przedszkolaki i znudzone nastolatki, informując się nawzajem o tym, że siedzą właśnie w autobusie, używają go analfabeci i żebracy, by szybko porozumieć się ze swoim pracodawcą. Telefon przestał być ważny, znaczący, elitarny. Popularność wyniosła go na piedestał … i obdarła ze splendoru. Od elitaryzmu do populizmu.