Zdarza się to głównie w chwilach, gdy piszę, intensywnie piszę. „Zapominam” wtedy, by zrobić coś, co obiecywałem zrobić, umykają mi gdzieś daty czy spotkania, wymazują się numery telefonów i kody, i sam sobie przypominam kogoś, komu szwankuje pamięć. Ale, o dziwo, ta szwankująca pamięć podpowiada mi wszystko to, czego potrzebuję w trakcie pisania, wygrzebując nawet to, co wydawało się być bezpowrotnie zapomniane. Obecnie rozumiem lepiej ten pozorny paradoks, bo jest on pozorny i nie ma on wiele wspólnego z zapominaniem. Jest to raczej tak, iż zadanie na którym jesteśmy skoncentrowani w danej chwili, kształtuje nasz obraz rzeczywistości, a tym samym decyduje o tym, co możemy, i czego nie możemy zobaczyć. I dotyczy to nie tylko pisania – dotyczy każdej formy naszej intelektualnej aktywności.