Màrai uważał, że wybaczanie jest aktem tchórzostwa. N. G. Dávila jest blisko tej samej myśli twierdząc, że tolerancja wyraża głównie strach tchórza. Czym jest wybaczanie? Aby to zrozumieć, trzeba zadać pytanie o to, kto właściwie wybacza. Czy ten, kto skrzywdził? Nie. Wybaczanie jest zawsze opcją skrzywdzonego. Wybacza ten, komu – w ten czy inny sposób – stała się krzywda. Innymi słowy, wybacza ten, kto jest słabszy, kto został zraniony. I już w tym jest nuta fałszu, bowiem wybaczanie nie jest przecież żadnym przywilejem, żadną nagrodą, żadnym zadośćuczynieniem. Zwykle jest tylko i wyłącznie bardzo smutną koniecznością i świadectwem bezradnoóci. Jakby było mało, że zostaliśmy skrzywdzeni, to jeszcze spada na nas obowiązek wybaczania. Tak, właśnie obowiązek, bo w powszechnym przekonaniu człowiek, który nie wybacza jest jednostką podejrzaną moralnie, osobą zawziętą, mściwą i przepełnioną nienawiścią, a więc bardzo destrukcyjnymi i niszczącymi uczuciami. Istnieje więc przymus wybaczania. Ale czy tak powinno być? Być może nie, lecz tak właśnie jest. Wybaczanie jest specjalnością słabych i pokrzywdzonych, ich wątpliwym przywilejem. Silni nie zajmują się wybaczaniem czy też niewybaczaniem. Nie widzą i nie odczuwają takiej potrzeby. Wybaczanie jest również potrzebą słabych, bowiem jest to w gruncie rzeczy technika odzyskiwania równowagi. Zostałeś skrzywdzony, co oznacza, że znajdujesz się w gorszej, podległej sytuacji. Reakcją pierwotną i jak najbardziej naturalną jest zapewne myśl o zemście, ale co ci pozostaje, gdy nie masz żadnych możliwości, by zemścić się i w ten prosty sposób zrekompensować krzywdę, wyrównać tę zachwianą równowagę? Wtedy wybaczasz i pozornie poprawiasz swoje położenie. Pozornie, bo w istocie jest to czysta retoryka, bo musisz wmówić sobie, że jesteś ponad to, że jesteś szlachetniejszy niż twój prześladowca, lepszy i mądrzejszy, dojrzalszy, i moralnie czystszy. Pozornie, bo tego, kto uczynił ci krzywdę, nie kosztuje to przecież dokładnie nic – to ty, i tym razem, ponosisz wszystkie koszty. To droga i mało efektywna kompensacja. Wybaczanie jest więc rodzajem zemsty, zemsty per procura, smutnej zemsty pokonanych i upokorzonych. Tym samym jest to również gra o władzę. Czy wybaczanie rzeczywiście przynosi spokój ducha? Czy daje ukojenie? Pewnie w takim sensie, w jakim jest to pogodzenie się z losem, rezygnacją, akceptacją pewnego stanu rzeczy. Zatem wybaczyć znaczy poddać się.
Myślę, że propozycja Hammurabiego była zdecydowanie uczciwsza.