Takt czy dyskrecja

Słowa dyskrecja i takt uchodzą za synonimy. Jest jednak między nimi być może drobna, ale znacząca różnica. Trafnie definiuje ją pewna scena z filmu „Skradzione pocałunki” F. Truffaut. Mam na myśli tę, gdzie Delphine Seyrig prosto i genialnie wyjaśnia to swojemu kochankowi mówiąc:  Wyobraź sobie, że wchodzisz przypadkiem do łazienki, w której stoi pod prysznicem obca ci, naga kobieta. Jeżeli jesteś dyskretny, szybko zamkniesz drzwi mówiąc: Pardon, Madame!, ale taktem byłoby zamknięcie drzwi ze słowami: Pardon, Monsieur!”. Tylko w tym drugim wypadku, udając, że nie zdołaliśmy zobaczyć aż tyle, by określić płeć osoby pod prysznicem, okazujemy prawdziwy takt.