Obowiązująca dziś etyka opiera się na wątpliwym paradygmacie samorealizacji: Bądź wierny samemu sobie. Czyli wierny komu właściwie? albo czemu? Składamy się przecież tylko z pozorów, podpatrzonych, tanich gestów, z frazesów i banałów, z kłamstw reklamy i polityki, ze złości i zawiści, z komunałów i sloganów … Aby być wiernym samemu sobie, trzeba byłoby zredukować całe to morze śmieci i odzyskać wolność. Wtedy można próbować być wiernym samemu sobie. Tylko kogo z nas na to stać?