Malinowski

Szczerze rozbawiła mnie informacja o wyprawie Bronisława Malinowskiego na Wyspy Triobrianda. Była to jeszcze w pełnym tego słowa znaczeniu wyprawa zeszłowieczna, a Malinowski zachował się jak prawdziwy, cywilizowany Europejczyk. Jego bagaż, nie licząc osobistego, składał się z kilku ogromnych skrzyń zawierających między innymi wannę, zegar ścienny, dywan, plastry bekonu, koce, umywalkę, śledzie, musztardę francuską, zmiany pościeli, stolik, krzesła, lampy, namiot, kakao, rozmaite leki, rosół, a nawet potrawkę z zająca.