Obalony szwedzki król, Eryk XIV, miał syna, który urodził się na kilka miesięcy przed ślubem rodziców. Mimo późniejszej koronacji matki, młody Gustav zwany Erikssonem był na ogół uważany za bękarta. Jan III obawiał się go jednak. Po zdobyciu władzy zamierzał początkowo zgładzić go, później jednak zmienił zamiar i wysłał bratanka na Mazowsze, do Polski. Gustav miał być wychowany na katolika, miał stał się katolikiem i czuć się obco we własnym kraju. Pierwszym etapem podróży Gustava był dwór Anny Jagiellonki, potem kształcił się w kolegiach jezuickich. Spokojny i opanowany Gustav, jako ewentualny pretendent do tronu szwedzkiego był przedmiotem zainteresowania wielu dworów europejskich. Dzięki czemu przemierzył Europę od Moskwy do Madrytu. Jego życie jest znakomitym materiałem na powieść.
***
I jeszcze jeden królewski bękart o podobnie bogatym i barwnym życiorysie: kochanką Władysława IV Wazy była mieszczka lwowska Jadwiga Łuszkowska, zwana Jadwiszką. Ich romans trwał wiele lat, Jadwiga oficjalnie zamieszkała na Zamku, czując się tam panią, i została „odprawiona” dopiero wtedy, gdy Władysław poślubił Cecylię Renatę. Pod wpływem nalegań żony król zmuszony był wydać Jadwigę za Jana Wypskiego, któremu nadał za tę „przysługę” starostwo mereckie. Syn królewski, urodzony przez Jadwiszkę, także przewędrował później całą Europę, używając nazwiska hrabiego Wazy, hrabiego Wasenau, czasem Wasenhof. Zwiedził Anglię i Hiszpanię, wiele lat przebywał we Francji, ostatecznie osiadł w Rzymie, gdzie został mianowany przez swoją krewną, królową szwedzką Krystynę, kapitanem królewskiej gwardii. Papież Aleksander VIII mianował go szambelanem. Zmarł w Rzymie jako ostatni przedstawiciel polskiej linii Wazów. Jego spadkobiercą został kardynał Jan Franciszek Albani, późniejszy papież Klemens XI, który ufundował hrabiemu de Wasenau grobowiec w kościele S. Francesco delle Stimmate.
***
W czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej zwłoki Stanisława Leszczyńskiego, króla Polski oraz władcy Lotaryngii, zostały wyciągnięte z trumny i zbeszczyszczone, a jego obciętą głowę motłoch z triumfem obnosił po mieście. Jednak jego prochy, po wielu przejściach, w końcu dotarły przez Petersburg do Polski, natomiast szczątki jego żony, Katarzyny Leszczyńskiej, która zawsze ogromnie za krajem tęskniła, pozostały na obczyźnie.