Szwedzkie malarstwo skończyło się razem z Zornem. Już od dawna nie spodziewam się niczego po salonach sztuki. Nie odwiedzamy ich więc zbyt często. Tym razem weszliśmy jednak. Równie dobrze mogliśmy spacerować po zapuszczonych zaułkach, gdzie głupota wspomagana chamstwem sygnuje ściany domów gryzmołami. To samo było w tutejszej Galerii Sztuki.
Refleksja: przez całe długie wieki sztuka powstawała na zapotrzebowanie określonych środowisk, dwór, Kościół, warstwa intelektualistów, arystokracja, mieszczaństwo. Teraz, gdy zabrakło tego określonego środowiska mamy antysztukę dla nikogo, co w Szwecji jest zapewne widoczne wyraźniej niż gdziekolwiek indziej.