Ziemia dawno przestała być centrum wszechświata. I my też nie jesteśmy już miarą wszechrzeczy. I właśnie gdzieś od tego momentu rozpaczliwie poszukujemy alibi dla naszej znikomości. Relatywizm moralny coraz częściej przybiera postać prostackiego kodeksu zgody na zło, a wyglądanie przybyszów z kosmosu jest być może tym samym, co oczekiwanie na barbarzyńców z wiersza Kawafisa.