Strzępy 14

Tak długo poprzestawała na małym, na małych radościach, małych przyjemnościach, małych satysfakcjach, że teraz – stając twarzą w twarz z wielkim uczuciem – musiała przyznać sama przed sobą, że nie jest do niego zdolna, że nie potrafi już nawet ujrzeć siebie w takiej roli. To przerastało zwykłe miary jej życia, gdzie wszystko było przeciętnością, ładem drobnych zabiegów, niestrudzonym kolekcjonowaniem nicości, spokojem i ciszą. Marzyła o takim uczuciu całe życie, śniła je, przywoływała tak często i namiętnie, a teraz, gdy stanęła z nim twarzą w twarz zrozumiała, że nie ma w sobie dość życia, by zacząć żyć.