Rozrywka

Sport jest wszechobecny. Cieknie ze środków masowego przekazu niczym brudna woda z popsutej toalety, dwadzieścia cztery godziny na dobę, jak rok długi. Powód jest banalny i oczywisty – używanie rozumu jest procesem bardzo bolesnym, a sport szczęśliwie nie wymaga używania rozumu. Odwołuje się jedynie do emocji. Prostych. Najprostszych. Jest przy tym znakomitym ćwiczeniem w bezmyślności, co wszystkie rządy i rządzący, kiedyś i dzisiaj, witają jeśli nie z entuzjazmem, to przynajmniej z cichą aprobatą. Kwalifikuje się go jako rozrywkę. Muszę przyznać, że jest to interesujący rodzaj rozrywki. Nie szykuję tu żadnej aluzji do słynnej wojny futbolowej. Mam na myśli bez porównania skromniejszy incydent podczas prowincjonalnego meczu piłkarskiego w Maranhao w Brazylii. Josemir dos Santos Abreu, gracz jednej z drużyn, po otrzymaniu czerwonej kartki, nie panując nad wściekłością uderzył sędziego. W odpowiedzi sędzia wyjął nóż i przypadkiem zadał graczowi śmiertelny cios. W kilka chwil potem został ukamieniowany i poćwiartowany przez rozwścieczonych kibiców i rodzinę Josemira. Odciętą głowę arbitra zatknięto na palu wbitym w sam środek boiska. Należy się spodziewać, że ulamaliztli zostanie już wkrótce oficjalnie ogłoszone sportem, czyli rozrywką.