Przed kilku laty amerykańscy naukowcy znaleźli wreszcie sposób na zdalne sterowanie karaluchem. Spełnili więc tym samym stare marzenie o karaluchach-cyborgach, które będzie można wykorzystać w rozmaitych akcjach ratunkowych, by docierały tam, gdzie nie zdołają przedrzeć się ani ludzie ani psy. Niedawno okazało się, że osy szmaragdowe „opatentowały” ten rewelacyjny wynalazek znacznie wcześniej, bo już przed milionami lat. Nauczyły się kontrolować ruchy karaluchów. Samice z gatunku Ampulex compressa wstrzykują do głowy swoich ofiar (i to dokładnie do określonych zwojów nerwowych) substancję, która zamienia karaluchy w zombie. Stają się posłuszne, osy prowadzą je za czułki, niczym na smyczy, do gniazda, gdzie stają się one żywą karmą dla larw. W tej całej historii najzabawniejsze jest jednak to, że ten genialny wynalazek jest dziełem owadów, których mózg nie przekracza wielkości główki od szpilki.