Anais Nin, kobieta, której niezwykle rzadko zdarzało się mówić prawdę, prowadziła notatnik z kłamstwami, „teczkę kłamstw”. Praktyczny pomysł. Kłamstwo wymaga znakomitej pamięci, ale najlepsza i najpojemniejsza pamięć podlega ograniczeniom. I kłamstwa też są jakościowo różne; są kłamstwa drobne, niewinne, przypadkowe, małe, zamierzone, ważne, rozstrzygające, banalne, przypadkowe, okazyjne, mimowolne, świadome, celowe, sytuacyjne, etc. Ważne są jednak wszystkie, bo nawet mały błąd może kłamcę zdemaskować lub choćby podważyć jego wiarygodność. Utrata wiarygodności bywa dla kłamcy równie niebezpieczna jak zdemaskowanie; potrafi łatwo zniszczyć najbardziej misterną konstrukcję kłamstw. Kłamca musi więc mieć doskonałą pamięć, ale wiadomo, że nie ma pamięci tak niezawodnej, by mogła unieść setki i tysiące detali, które składają się na misterną i wielowarstwową pajęczynę kłamstw. Zwłaszcza jeżeli ktoś, jak Anais Nin, uczyni z kłamstwa technikę istnienia. Wtedy tylko notatnik może utrzymać całą, zawsze chwiejną, logistykę kłamstwa.