Sen

Szalenie realistyczny i kostiumowy sen o parze rzymskich niewolników. Wiem, że on ma na imię Petrus, ona Livia. Wiem też, że czasy są burzliwe, zmierzch epoki, wybuchają bunty, następują gwałtowne zmiany. Petrus bierze udział w napaści na dom rzymskiego senatora. Po tym incydencie jest zmuszony ukrywać się. Livia przechowuje go u siebie. Inny niewolnik, bez imienia, zakochany w Livii, zdradza jednak jego kryjówkę. Petrus zostaje pojmany i skazany na śmierć. W tym momencie śnię, że budzę się z tego snu, że jestem w mojej własnej rzeczywistości i przy śniadaniu M. stawia mi, rzucone jakby od niechcenia, pytanie: „Czy wiesz może przypadkiem, co stało się z Livią?”. Zaskoczony milczę, ale zaczynam pojmować, że M. uczestniczyła w moim śnie, musiała widzieć mój sen, i czuję niepokój. Zastanawiam się, czy wspólnie śniliśmy ten sam sen czy też ten sam sen śnił się każdemu z nas z osobna. I dopiero wtedy budzę się naprawdę. I przez chwilę czuję się niemal bezcieleśnie.