Pracownicy fabryki samochodów Renaulta, taksówkarze, dozorcy, kucharze, szewcy; „biali” Rosjanie, którzy na emigracji we Francji próbowali jakoś ułożyć i ustabilizować swoje życie szukając zatrudnienia. Berberowa pisze o nich z odcieniem lekkiej pogardy. W najlepszym razie z politowaniem. Ma większy respekt dla rosyjskich intelektualistów, ludzi z jej kręgów, którzy zwykle przymierali głodem, żebrząc o stypendia i zapomogi, żyjąc z pożyczek i datków, ale nigdy nie „zhańbili” się pracą fizyczną. I jakoś nie ma im za złe, że większość z nich prędzej czy później rozpoczynała romans z komunistami żywiąc płonną nadzieję, że pewnego dnia zostaną docenieni i wezwani do powrotu do kraju. Gdy wezwanie nie nadchodziło, zaczynali sami biegać do sowieckiej ambasady i żebrać o powrót, choć to miało swoją cenę. Czasem bardzo wysoką. Tego też nie ma im za złe.