Karnawał w Aalst. Najstarsza wzmianka o nim pochodzi z 1432 roku. W karnawałowym pochodzie biorą udział figury olbrzymów, tudzież figura konia Bayarda – bohatera legend o Karolu Wielkim. Tradycją tego karnawału jest używanie miejscowego dialektu oraz śpiewanie specjalnych pieśni, – w latach 1960–2008 powstało ponad 3000 takich utworów. W sobotę – na cztery dni przed ostatkami – książę karnawału otrzymuje klucze do miasta i zostaje symbolicznym burmistrzem Aalst na czas trwania karnawału. Dnia następnego odbywa się uroczysty pochód uczestników przez miasto. W poniedziałek rano Gilles d’Aalst przeganiają symbolicznie duchy zimy, wykonując taniec z miotłami na głównym placu miasta. Potem odbywa się Ajuinworp (pol. rzut cebulą), kiedy uczestnicy karnawału próbują złapać Złotą Cebulę. W godzinach popołudniowych odbywa się drugi pochód karnawałowy przez miasto. Zabawa trwa przez całą noc. We wtorek zaś na ulice miasta wyruszają młodzi mężczyźni przebrani za kobiety tzw. Ajuinworp (Brudne Żanety). Ta tradycja została zapoczątkowana w XIX wieku, kiedy to robotnicy, których nie było stać na kupno kostiumu karnawałowego, przebierali się w ubrania żon. Prasa kpiła z tych przebrań, używając określenia Voil Jeannetten. Voil Jeannetten niosą druciane klatki dla kanarków z suszonym śledziem, abażury i zepsute parasolki, pchając wózki dla dzieci. Wieczorem, na głównym placu miasta, pali się figurę karnawałową na znak końca karnawału.
Karnawał ten został wpisany na listę UNESCO w 2010 r. Obecnie znalazł się w ogniu krytyki, gdyż na jednej z platform podczas ostatniej edycji przedstawiono karykaturalne postacie z pejsami i dużymi nosami, stojące na stosie pieniędzy. Festiwal usunięto z listy podczas ostatniego spotkania komitetu UNESCO w stolicy Kolumbii, Bogocie. Powodem jest to, że władze miasta Aalst nie podjęły odpowiednich działań, które „wyznaczyłyby granicę” w sprawie tego, co można pokazywać na takim wydarzeniu.
Mer Aalst, Christoph D’Haese, oświadczył, że miasto ma dosyć groteskowych skarg dotyczących festiwalu oraz stwierdził, że nie jest jego zadaniem kontrolowanie humoru. „Znajdujemy się na niebezpiecznej, śliskiej drodze ku temu, że ludzie będą mogli decydować o tym, z czego można się śmiać” – dodał. „Nie jesteśmy antysemitami ani rasistami. Aalst zawsze będzie stolicą parodii i satyry” – podkreślił. Natomiast zadowolenie z decyzji o usunięciu festiwalu z listy światowego dziedzictwa UNESCO wyraziła inna znana figura karnawałowa, czyli szef MSZ Izraela, Israel Katz.