Jeżeli już za coś cenię sobie nasze czasy, to głównie za to, że obecnie coraz mniej ludzi gotowych jest umierać za Prawdę. To optymistyczny akcent. Ludzie przez całe wieki umierali „za Prawdę”. Za dziesiątki i setki najróżniejszych Prawd. Mniej czy bardziej idiotycznych, wymyślonych, fałszywych, zwodniczych, koniunkturalnych. Bo wszystkie Prawdy są koniunkturalne i wszystkie są względne. Nie ma Prawd absolutnych. Nigdy nie było. I być nie może. Jeżeli już więc wybieramy, by za coś umierać, czyż nie byłoby sensowniej umierać za „fakty”? Fakty starają się być przynajmniej jednoznaczne. Och, wiem, umierać za fakty nie brzmi szczególnie heroicznie.