Przypowieść

Pewien mistrz Zen miał ucznia, którego bardzo lubił. Któregoś dnia musiał wyprawić tego ucznia w daleką i pełną trudów podróż. Uczeń obiecał mu, że będzie pisał o swych przeżyciach i przygodach. I tak było. Przez pierwszy rok Mistrz dostawał listy regularnie, jednak wciąż bardzo martwił się o los ucznia. Z czasem listy zaczęły nadchodzić coraz rzadziej i rzadziej, a mistrz, choć stawał się spokojniejszy, wciąż jeszcze niepokoił się losem ucznia. Minął kolejny rok, potem drugi i żaden list od ucznia nie nadszedł. Dopiero wtedy mistrz z radością klasnął w dłonie i powiedział — „Tak, to jest to! Teraz jestem o niego  spokojny”.