Przedmieście

Istnieją ludzie, którzy egzystują na takim marginesie życia intelektualnego, że cały ich świat przypomina najbrzydsze i najodleglejsze dzielnice zaniedbanego miasta, peryferie, gdzie nie ma już ani chodników, ani ulicznych lamp, gdzie straszy tylko brzydota ścian, oszpeconych krzywym zgryzem wybitych szyb w zmurszałych okiennicach, wulgarnymi graffiti, stosami śmieci, przepędzanymi przez wiatr z kąta w kąt, i dziurami w spękanym, zapadającym się asfalcie. I czynią to przez całe, niekiedy długie, życie.