Każdy atom żelaza w naszej krwi, pomagający transportować tlen z płuc do komórek, przyczynił się niegdyś do zniszczenia jakiejś gwiazdy. Wewnątrz gwiazd nieustannie dochodzi do syntezy jądrowej – w jej wyniku powstają coraz cięższe pierwiastki, jak krzem, siarka, wapń, i w końcu żelazo. Synteza jąder lżejszych od żelaza uwalnia energię, ale synteza żelaza jest już energetycznie nieopłacalna i gwiazda słabnie. Jeśli jest dostatecznie wielka, nie może już dłużej podtrzymać swoich zewnętrznych warstw; jej jądro zapada się pod własnym ciężarem. Dochodzi wtedy do eksplozji, co określamy mianem supernowej. Żelazo pędzi wówczas na wszystkie strony z nieprawdopodobną prędkością, kosmiczna przestrzeń wypełnia się odpadkami. Żelazo, z którego wykonane są nasze samochody, drapacze chmur, noże i pistolety, żelazo w naszej krwi to właśnie ten kosmiczny rozprysk, resztki po gigantycznych eksplozjach sprzed miliardów lat. W naszych żyłach płyną więc szczątki martwych gwiazd.