Polskiej prasy nie da się czytać. To samo dotyczy innych mediów. To jakiś obłąkany wyścig w jednomyślności, popisy prymusów i lizusów. Każdy mówi to, co mógłby powiedzieć ktokolwiek inny, zwłaszcza, że pytania bezczelnie sugerują odpowiedzi i właściwie nie potrzebują żadnych odpowiedzi, bo same są odpowiedziami. Trochę tak, jakby wszyscy widzieli tylko jednym okiem, na przykład prawym, a to, co istnieje po lewej stronie jest niewidoczne. Jedyny rodzaj krytyki to krytykowanie przeciwnika i jego ewentualnych działań. W Polsce wciąż panuje ten rodzaj myślenia, które szuka tylko i wyłącznie takich pytań, na które odpowiedź jest już z góry dana, i gdzie fakty są jedynie grzecznymi sługami dogmatów. Od upadku komunizmu minęło trzydzieści lat, pojawiły się nowe pokolenia, wyrosły nowe domy i dzielnice, zbudowano nowe drogi i autostrady po których jeżdżą nowe i drogie samochody, ale myśli się dokładnie w taki sam sposób jak w epoce przed transformacją. Zakładając, że jakaś transformacja w ogóle miała miejsce.