Okulary

Natknąłem się wczoraj w jakimś nudnym reportażu z Afryki, jakich wiele teraz w sieci, na informację o człowieku, którego największym marzeniem są … okulary. Chciałby mieć okulary, własne okulary, marzy o nich i zazdrości ludziom, którzy je posiadają. Nie zazdrości innym ich domów, samochodów czy rajskich wakacji na Malediwach, lecz okularów, zwykłych okularów, choćby takich do czytania, które my zwykliśmy za kilka groszy kupować w pierwszym domu towarowym czy nawet w sklepiku z tytoniem. On nie może tego uczynić. Jest biedny, kilka dni w tygodniu idzie spać głodny, czasem zje trochę fufu, o ryżu nawet nie myśli, nie pamięta już nawet jak ryż smakuje. Czytając wyznanie tego człowieka uświadomiłem sobie, że podobnych jemu ludzi są na świecie miliony – to ludzie, których świat jest zamazany, niewyraźny, pozbawiony szczegółów i detali, ograbiony z form i konturów, rozmyty i nieostry. Ci ludzie nie zdołają dojrzeć grożącego im niebezpieczeństwo, nie mogą czytać z obcych oczu o przyjaźni lub nienawiści, nie mogą cieszyć się widokiem twarzy ich bliskich. O przyjemności pisania czy czytania nawet nie warto wspominać – to jest równie odległe i nierealne jak wielka mgławica Andromedy. Świat bez okularów jest płynny, linie zlewają się i tańczą, kołyszą się i zwodzą. Świat bez okularów jest niestabilny i zniekształcony. Miliony ludzi żyją w takim świecie. Żyją w świecie nie postrzegając go.