Relacja z podróży po Europie, z połowy dziewiętnastego wieku. Panika narratora, kiedy odkrywa, że w jego bagażu brakuje … nocnika. Perspektywa nocy bez nocnika wydaje mu się tak straszna, że natychmiast wyrusza w miasto zdecydowany nabyć go za wszelką cenę. Dla nas taka scena jest zabawna, ale w tamtych czasach nocnik rzeczywiście stanowił pospolite wyposażenie każdego, kto udawał się w podróż, a jeszcze wcześniej, w czasach starożytnych zabierano go ze sobą nie tylko wyjeżdżając, ale i wtedy również, gdy wychodziło się z domu. Nocnik to wynalazek cywilizacyjny może nieco wstydliwy, a już na pewno nie tak wychwalany jak koło czy antybiotyki, ale szalenie ważny i po cichu bardzo doceniany. Świadczy o tym zresztą jego długie życie – wynalazek nocnika przypisuje się Sybarytom, którzy podobno zawsze nosili je ze sobą na bankiety, w Europie używany był jeszcze i w dwudziestym wieku, a w wielu częściach świata, w tej czy innej formie, z powodzeniem egzystuje do dzisiaj.