Mechanizm utopionych kosztów

Twierdzenie, iż mechanizm uruchamiający pułapkę utopionych kosztów wynika z naszej awersji do ponoszenia strat, jest prawdziwe. Kiedy tracimy w jakimś przedsięwzięciu pieniądze, czas czy choćby tylko wysiłek, zwykle nie potrafimy przyjąć do wiadomości, że pojawiły się jakieś nowe, nieprzywidziane okoliczności i w tej sytuacji, aby zminimalizować stratę, należałoby się z nią pogodzić. Zwykle zamiast tego ślepo i uparcie brniemy dalej, jeszcze bardziej potęgując powstałe już szkody. Prawdopodobnie postępujemy tak z dwóch powodów. Nasze wcześniejsze doświadczenia i kultura. Z doświadczeń jednoznacznie wynika, że tylko sfinalizowanie jakiejś aktywności może zaowocować nagrodą. Pogardzamy ludźmi, którzy odstępują od swoich celów, uznajemy ich za słabych i chwiejnych. Cenimy zaś tych, którzy potrafią dopiąć swego, bez względu na to, ile ich to będzie kosztować. Kultura zaś podpowiada, że najwyżej ceni się osoby konsekwentne, które rozpoczęte działania zawsze doprowadzają do końca, często nawet wbrew szansom, rozsądkowi i okolicznościom. Tych szczerze podziwiamy i gloryfikujemy. Te dwa mechanizmy przeszkadzają nam funkcjonować racjonalnie – z tego powodu też gracz nie wychodzi z kasyna zanim nie straci wszystkiego, maltretowane żony nie opuszczają swoich mężów sadystów, ludzie kontynuują rozpoczęte studia na kierunkach, które nie dają im ani satysfakcji ani perspektyw, wszelkiej maści putiny prowadzą wojny do ostatniego żołnierza, etc. I tak oto nasza własna biografia staje się naszym przeznaczeniem.