Odys. Wspaniały Odys. Wybija wszystkich zalotników Penelopy. I natychmiast zapomina o tym. Przestają istnieć. Nigdy nie istnieli. Nigdy ich nie było. Nigdy nie stanęli na jego drodze. Odys nie wie, co to wyrzuty sumienia, niedorzeczne demony pamięci, a erynie, uskrzydlone staruchy z przekrwionymi oczami nie mają do niego przystępu. Odys jest wojownikiem we wszystkim, co czyni. W jego epoce liczy się prakseologia, a nie wydumana moralność. To jest moralne, co pokrywa się z prakseologią – w tym świecie Hektor mógł więc odważnie uciekać przed ścigającym go Achillesem. Inkarnacją Odysa był Aleksander Macedoński. Inkarnacją Odysa był Pizzaro. Na pewno Cortez. Dzisiaj mamy już tylko smutnych chłopców, których prześladują złe sny i którzy ze strachu moczą się po nocach.