Utracjusz. Myślę, że wbrew obiegowym opiniom o utracjuszu jako o człowieku, który pogardza pieniędzmi, nie ma w jego postępowaniu pogardy dla pieniędzy. Utracjusz doskonale zna wartość i zalety pieniędzy, ale nie stanowią one dla niego celu samego w sobie. Pieniądze są jedynie środkiem. Celem jest przyjemność, satysfakcja, zadowolenie, rozkosz, spełnienie marzeń czy po prostu kaprys. Utracjusz nie przyznaje pieniądzom żadnej innej wartości poza wartością czysto sprawczą. Nie nobilituje pieniędzy i nie zabiega o ich przychylność, pracując usłużnie nad ich pomnażaniem. Przypuszczam, że często bywa zaskoczony faktem, że za coś tak bezwartościowego jak pieniądze można dostać tak wiele rzeczy wartościowych i pięknych. Utracjusze nie nabywają pieniędzy i nie są na ich usługach. Wymieniają je na niezapomniane chwile, przeżycia estetyczne, dobry nastrój, wyborne wino, chwile rozkoszy, na satysfakcje, miraże i fantazje. Lubię utracjuszy. Lubię ich beztroskę i przekonanie, że pieniądz, chociaż przynależy do życia, w żadnym razie nie może być utożsamiany z życiem. Utracjusz jest człowiekiem wolnym.
Typem prawdziwie zwyrodniałym jest bogaty skąpiec. Ktoś w rodzaju Jeana Paula Getty’ego. Ten miliarder wielokrotnie używał kopert, które otrzymał pocztą. Zamazywał stary adres i dopisywał nowy. W środku takiej koperty na ogół znajdowała się odpowiedź do adresata napisana na marginesie tej samej kartki, którą otrzymał od niego Getty. Klej, którego używał do przyklejania znaczków, rozcieńczał podobno do tego stopnia, że można było myć nim ręce. Aby zaoszczędzić na centralnym ogrzewaniu, wstawił do swojego salonu kilka elektrycznych grzejników. Zdarzało się czasem, że zaproszeni przez niego goście chcieli albo też musieli skorzystali z jego telefonu, by zadzwonić w jakiejś pilnej sprawie na przykład do innego kraju. Takie rozmowy były naturalnie dość kosztowne, więc miliarder Getty zamontował telefon na monety. Gdy pewnego razu zabrał grupkę znajomych na wystawę psów do Londynu, kazał im spacerować dookoła budynku przez 15 minut, bo po godzinie 17:00 cena biletów spadała o połowę. Nie zdarzyło się nigdy, żeby kupił sobie parę skarpet, która kosztowała więcej niż jednego dolara. Z upływem lat, w obawie o swoje życie, unikał latania samolotem. Po 80-tym roku życia rozpaczliwie eksperymentował z lekami, które miały utrzymać jego potencję. Gdy zmarł, jego rodzina, wliczając w to potomków z prawego łoża w linii prostej, oraz wierna służba nie dostali w spadku praktycznie nic. Getty był dożywotnim niewolnikiem pieniędzy. Własnością swoich własnych pieniędzy.