Zofia Tołstoj w ”Pamiętnikach” o swoim mężu, Lwie Tołstoju: Z początku był na dole i długo mył się, myślałam już nawet, że zachorował. Mycie – to dla niego całe wydarzenie. Jak mówił, do tego stopnia stwardniały mu podeszwy, że pod skórą zaczęło boleć. Aż mnie skręcało ze wstrętu. Potem się położył i długo czytał. Jestem dla niego zawadzającym przedmiotem, kiedy nie potrzebuje mnie do swego zadowolenia. Strasznie mi ciążą te dni odrazy do fizycznej strony mego męża, ale nie mogę się przyzwyczaić – nigdy nie przyzwyczaję się do brudu, do odoru. Staram się wszelkimi siłami widzieć tylko jego stronę duchową i udaje mi się wtedy, gdy jest dobry.