Kirac 27

Pewien prawie siedemdziesięcioletni pisarz, zmagając się ze stanami przygnębienia i depresji, za zgodą swojej żony, decyduje się na udział w filmie pornograficznym. Film ukazuje się i – jak można było przewidzieć – mocno nadwyręża jego reputację. Pisarz usiłuje więc ex post zatrzymać dystrybucję filmu, a kiedy producent odmawia, wnosi sprawę do sądu. I przegrywa proces we wszystkich instancjach. Sąd nie znajduje podstaw prawnych do zakwestionowania umowy zawartej między pisarzem a producentem. Film pod tytułem Kirac 27 swobodnie może być rozpowszechniany. I jest. Nowa powieść Houellebecqa?

Nie. Nie jest to fabuła najnowszej powieści kontrowersyjnego francuskiego pisarza Michela Houellebecqa, uznawanego za niemal etatowego skandalistę francuskiej literatury i często oskarżanego o obsceniczność, pornografię i mizoginię. Houellebecq tę fabułę wymyślił, to prawda, ale opisana sytuacja wydarzyła się w rzeczywistości. Historia zaczyna się podobno w listopadzie 2022 roku, gdy żona Houellebecqa, w rozmowie z reżyserem S. Ruitenbeekiem wspomniała, że jej mąż pragnie „nakręcić film pornograficzny, aby powstrzymać nękające go stany przygnębienia”. Wkrótce potem w Paryżu nakręcono sceny seksu, a w Amsterdamie strony podpisały kontrakt. Debiut w roli aktora filmów pornograficznych nie był jednak dla Houellebecqa tak udany jak powieść Cząstki elementarne, bowiem jego wyczyn sprowokował jedynie oburzenie i drwiny. Myślę, że niesłusznie. Houellebecq wpisał się w starą francuską tradycję literacką, wyrażoną niegdyś przez Flauberta słowami: Madame Bovary c`est moi. Problem polega jedynie na tym, że wielcy pisarze, jak Flaubert właśnie, tworząc swoje światy, nigdy nie zapominają, kim są, a marni próbują w ten sposób dowiedzieć się czegoś o sobie.