Przyjemne z antycznymi bogami było to, że w każdym sporze, w wojnie, a nawet zwykłych rodzinnych nieporozumieniach zawsze wyraźnie brali czyjąś stronę, że boginie zakochiwały się w przystojnych śmiertelnikach i bogowie chętnie płodzili dzieci z pięknymi kobietami. Przyjemne było również i to, że byli zazdrośni, zawistni, egoistyczni, intryganccy, stronniczy, próżni, hojni, kapryśni, a czasem nawet pomocni. Lubię to. Lubię bogów, którymi – jak nami – rządzą uczucia. To prawdziwi bogowie, bowiem trzeba być bogiem, by mieć odwagę żyć jak człowiek. Dawni bogowie rozumieli to dobrze. W porównaniu z nimi cherlawi i bezpłciowi bogowie monoteistycznych religii to zwykłe dupki w szponach nieuzasadnionej megalomanii.