Nie był dziwakiem. Żył jak inni, wyznawał poglądy, które wyznaje większość, uprawiał gesty, które wszyscy uprawiamy, przestrzegał reguł, które wszyscy przestrzegamy, nie buntował się i nigdy nie narzekał na swój los. Tylko nieliczni wiedzieli, że nie wynikało to z jego charakteru czy natury, lecz przeświadczenia, że całe jego życie, od pierwszego po ostatni dzień, zostało zapisane w jakiejś tajemnej Księdze Istnienia i układa się według scenariusza przewidzianego tylko dla jego egzystencji. Żaden bunt nie miał sensu, żaden bunt nie był nawet możliwy. Musiał żyć, jak żył. Był przekonany, że nie ma żadnej innej alternatywy, bo gdyby postanowił nagle i diametralnie odmienić swoje dotychczasowe życie, to i tak odbyłoby się to w sposób już przewidziany i zapisany w księdze jego losu. Nie miał więc najmniejszego wpływu na swoje życie, ale i nie ponosił za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności – dzięki temu nie dręczyły go ani nadmierne ambicje ani wyrzuty sumienia.