Sen

Wczorajszej nocy śniłem kobietę, która umierała. Była to obca mi, nieznajoma kobieta o twarzy gładkiej i anonimowej. Leżała na wielkim i masywnym łożu z baldachimem, a w jej szeroko rozwartych, niewidzących już oczach malowała się przepastna niepamięć. I umarła, a ja w tym samym momencie przebudziłem się z pytaniem, skąd przybyła ta kobieta, by umrzeć w moim śnie i dlaczego wybrała właśnie mój sen?