Czy powinno nas dziwić, że pisarze tak często uciekają od pisania, że odwlekają ten moment, usiłując oddalić go od siebie, ochoczo zajmując się wszystkim, tylko nie pisaniem? Nie, nie powinno to budzić naszego zdziwienia. Przystępując do pisania bierze się w ręce skalpel, by otworzyć żyły i upuścić krew. Cały akt pisania jest upuszczaniem krwi. I dotyczy to każdej twórczości. Radosna twórczość to mit. Mit wylansowany zapewne przez grafomanów, którzy mają „lekkość słowa”. Nie ma lekkich słów. Wszystkie słowa są ciężkie jak młyński kamień i ostre jak obsydian, trudno nimi obracać i łatwo jest się zranić.