Dama bez rodowodu

Nasza higiena to dama bez szczególnie imponującego rodowodu. Jeszcze w osiemnastym wieku żyliśmy w ścisłej komitywie z brudem, ekskrementami i nieprzyjemnymi zapachami naszych bliźnich. Nawet pozornie bardzo wytworna tradycja opuszczenia przez kobiety salonów po zakończeniu posiłku w pałacach i eleganckich domach służyła głównie do tego, by panowie mogli otworzyć drzwiczki kredensu Chippendale albo jakiejś skrytki w boazerii, wyciągnąć z ukrycia nocnik, i załatwić swoje potrzeby bez przykrej konieczności przerywania konwersacji. 7 Lord Chesterfield w swoich pamiętnikach wspomina o pewnym gościu, który – udając się do toalety – wydarł kilka stron z jego egzemplarza poematów Horacego, gdzie czytał je podczas wypróżniania, a następnie, dokonawszy dzieła, wykorzystał je w charakterze papieru toaletowego, którego wtedy jeszcze nie znano. Fakt, iż w ogóle to uczynił – czyli podtarł się – zaliczał go w ówczesnej dobie do ludzi wysoce kulturalnych i obytych.