Norweg Vidar Helgesen, dyrektor generalny Fundacji Nobla zdecydował, by zaprosić na tegoroczną uroczystość ambasadorów Rosji, Białorusi i Iranu. W ubiegłym roku Fundacja zbojkotowała te państwa słusznie uznając, że popełniane przez nich zbrodnie wykluczają ich z grona krajów cywilizowanych. W tym roku Helgesen doszedł do wniosku, że ich zbrodnie przybrały już takie rozmiary, że można z nimi usiąść przy wspólnym stole, by pokazać im „jak ważna jest demokracja oraz prawa człowieka .” Reprezentanci tych zbrodniczych reżimów zostali więc zaproszeni na noblowską uroczystość. Gdyby nie to, że decyzja ta jednoznacznie i odrażająco śmierdzi Quislingiem, można byłoby pomyśleć, że w czasie obrad Komisji Noblowskiej na sali posiedzeń zabrakło tlenu. Logicznym jej następstwem byłoby teraz przyznanie Putinowi, pospołu z ajatollahem i Łukaszenką, Pokojowej Nagrody Nobla.