Po bitwie pod Granikiem Aleksander nakazał pogrzebać również greckich najemników, którzy zginęli walcząc przeciwko niemu po stronie perskiej. Tych, którzy poddali się, a wielu z nich było Ateńczykami, zakutych w kajdany wysłał do Macedonii na roboty w kopalniach, bowiem wbrew wspólnej uchwale (uchwała Związku Korynckiego z 337 roku pne.) stanęli oni po stronie wroga przeciwko Grecji. Nie zdarzało się to wcześniej. Grecja przez stulecia była największym dostawcą najemników, pochodzących zwłaszcza z Karii i Jonii, i wielokrotnie zdarzało się, że walczyli oni u boku wrogów przeciwko swoim rodakom – miało to miejsce pod Platejami, pod Salaminą i Maratonem. Możemy domyślać się, że nie wszędzie w ówczesnym greckim świecie było to dobrze przyjmowane, ale i nie było potępiane. Grecki najemnik, waleczny i świetnie wyszkolony, był bardzo cenionym i chodliwym towarem. Nie zapominajmy, że była to epoka, gdy liczyła się jeszcze prakseologia, a nie wydumana moralność, a raczej, gdy moralne było to, co pokrywało się z prakseologią.
Aleksander jest pierwszym, który stawia tu wyraźną granicę – mówi o zdradzie i karze za zdradę. Natomiast posłom helleńskim, którzy w imieniu wszystkich najemników prosili o zawarcie z nimi ugody, odpowiedział, że nie zawrze z nimi żadnego układu, gdyż dopuścili się wielkiej zdrady, wstępując do wojska barbarzyńskiego przeciwko Grecji wbrew uchwałom Hellenów – relacjonuje Flawiusz Arrian w „Wyprawie Aleksandra Wielkiego”. Archaiczna koncepcja polis, jako prawdziwej i jedynej ojczyzny, której obywatele winni są lojalność, schodzi w tym momencie do grobu – po bitwie pod Granikiem narodziła się koncepcja państwa.