Ogłupienie sportem doszło do takiego stanu zwyrodnienia, że przeciętny, ciężko pracujący i najczęściej kiepsko opłacany człowiek cieszy się z tego, że jakiś Zlatan Ibrahimović czy Lewandowski wyceniani są na setki milionów dolarów i dziennie zarabiają więcej niż on zarobi przez 10 czy 15 lat, chociaż jego praca – jakakolwiek by była – jest z całą pewnością bardziej społecznie przydatna niż próby wkopywania piłki do bramki przypominającej wymiarami wjazd do zajezdni tramwajowej.